Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl

Blog > Komentarze do wpisu
Polacy jadą po medal

Zbliżające się wielkimi krokami Mistrzostwa Świata w siatkówce mężczyzn skłoniły mnie do kolejnej reaktywacji (która to już?) mojego blogu. Ta najważniejsza w tym roku impreza rozpoczyna się w sobotę i emocji z pewnością nie zabraknie. Dzisiaj, wczesnym popołudniem, nasi siatkarze odlecieli do Włoch. Nastroje w drużynie są bojowe, Polacy otwarcie deklarują, że ich celem jest medal, może nawet złoty. Ale o takowy będzie niezwykle trudno.

Przede wszystkim zmienił się system rozgrywek. Nawet dwie porażki w pierwszej rundzie grupowej nie przekreślają szans na medal. Już teraz dużo się mówi, że niektórzy mogą kalkulować, który mecz "opłaca" się przegrać, by w kolejnej fazie trafić na wygodniejszego rywala. Moim zdaniem jednak nie można w taki sposób do tego podchodzić. Jeśli chce się być mistrzem świata trzeba wygrywać co się da i z kim się da. Zero kalkulacji.

Podobno mamy najlepszą drużynę w historii. Lepszą nawet od złotej ekipy z 1974 roku. Lepszą niż przed rokiem na mistrzostwach kontynentu w Turcji. Miejmy nadzieję, że okaże to się prawdą. Chciałbym tylko, żeby na tych chłopakach nie było zbyt wielkiej presji. Żeby nie żądano od nich cudów, bo drużyn walczących o medale jest moim zdaniem aż 10 i wszystkie scenariusze są prawdopodobne. Jednak mimo wyrównanego poziomu to Polacy obok Brazylii i Rosji są uważani za największych faworytów.

Czy jesteśmy odpowiednio przygotowani? Sytuacja jest zgoła inna niż przed MŚ 2006 i ME 2009. Teraz nasi zawodnicy przed imprezą nie wygrywali meczu za meczem. Nie grali jednak z byle kim, bo sparingi z Brazylią czy Kubą z pewnością bardzo wiele nam dały. Może nie wychodziliśmy z nich zawsze zwycięsko, ale to nie wtedy mieliśmy wygrywać. Siatkarzy będziemy rozliczać ze spotkań jakie rozegrają w ciągu najbliższych dwóch tygodni.

Ostatnio przeczytałem, że trener reprezentacji Niemiec, Raul Lozano, za faworytów grupy uważa właśnie Polaków. A my będziemy musieli uważać na naszych zachodnich sąsiadów. Porażki w Lidze Światowej nie były przypadkiem. Poziom niemieckiej siatkówki znacząco się poprawił. Niech przestrogą będzie fakt, że w ostatnim czasie wygrali oni 2 z 3 spotkań towarzyskich z reprezentacją Brazylii. I według mnie to nie pierwszy mecz z Kanadą, a właśnie kolejna potyczka z Niemcami będzie dla nas kluczowym pojedynkiem. Zwycięstwo pozwoli nam uwierzyć, że medal jest w naszym zasięgu.

Na Serbię również trzeba będzie uważać, bo do składu powracają dwa jej najmocniejsze punkty: Nikola Grbić i Ivan Miljković, Każdy z tych zawodników potrafi niekiedy w pojedynkę wygrać spotkanie. Serbowie to mieszanka rutyny z młodością, ale miejmy nadzieję, że nie będzie to mieszanka wybuchowa. O Kanadzie wiemy tylko tyle, że gramy z nimi pierwszy mecz w grupie i musimy go wygrać. Trzeba jednak uważać, bo na takich turniejach niespodzianki często się zdarzają

I na bok trzeba odłożyć aferę skarpetkową, czy absencję Daniela Plińskiego. Poza tym wszyscy są zdrowi i w pełni sił. Grać w siatkówkę potrafimy i jeśli zagramy na maksimum swoich możliwości to o wynik jestem spokojny. Jeśli będę widział walkę o każdą piłkę, a nie zobaczę medalu to i tak satysfakcja będzie. Ważne abyśmy byli dumni z naszych siatkarzy. Reprezentują oni w końcu cały naród i niech ten cały naród trzyma za nich kciuki.

czwartek, 23 września 2010, dymu90

Polecane wpisy