Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl

sobota, 23 stycznia 2010
Jastrzębie kontra Resovia w finale

Przyznam szczerze, że tak łatwego zwycięstwa w wykonaniu jastrzębian się nie spodziewałem. Samego spotkania nie widziałem, bo byłem na meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski w koszykówce RosaSport Radom kontra Asseco Prokom Gdynia, ale więcej o tym już niebawem. Gdy zobaczyłem wynik drugiego półfinału turnieju w Bydgoszczy nie mogłem uwierzyć. Wiem jednak, że podopieczni Roberto Santillego zrekompensowali sobie niepowodzenie w Lidze Mistrzów.

To, że drugim finalistą będzie Resovia było dla mnie dość oczywiste. I samo spotkanie utwierdziło mnie w tym przekonaniu, Delecta nie stanęła na wysokości zadania. Rzeszowianie zrobili co musieli i zasłużenie zagrają o puchar. W finale może być jednak dużo trudniej. Jastrzębie pokazało, iż to właśnie oni chcą po to trofeum sięgnąć. Jak pokazuje wynik spotkania z ZAKSĄ są bardzo zdeterminowani.

Nie ma wątpliwości, że jutro czeka nas nie lada widowisko. Tak efektowne zwycięstwo stawia podopiecznych Roberto Santillego w roli faworyta. Nie wiem czy jastrzębianie poradzą sobie z tym, bo wiadomo, że ciężko im się gra pod presją. Liczę jednak, że to oni sięgną po Puchar Polski, bo jeszcze nigdy w historii klubu im się to nie udało więc najwyższy czas to zmienić.

piątek, 22 stycznia 2010
Komu Puchar?

W weekend, w Bydgoszczy rozegrany zostanie turniej finałowy Pucharu Polski. Jedno jest pewne: emocji nie zabraknie, bo każda z drużyn ma chrapkę na zwycięstwo, zwłasza, że triumfator tych rozgrywek wystąpi w przyszłorocznej edycji siatkarskiej Ligi Mistrzów. Zabraknie ubiegłorocznych zwycięzców, Skry Bełchatów, która odpadła w ćwierćfinale po dwumeczu z Resovią.

Rzeszowianie są więc teraz największym faworytem do wygrania PP. Chociaż ostatni tytuł, spośród czterech, które udało się im w przeszłości zdobyć, zgarnęli dawno temu, bo 1987 roku, a więc trochę przed tym zanim pojawiłem się na świecie. Resovia w tej części sezonu jest wyraźnie w gazie i nie będzie chciała zmarnować szansy na zwycięstwo. W półfinale zmierzy się z Delectą Bydgoszcz.

Podopieczni Waldemara Wspaniałego natomiast z pewnością poszukują formy z początku rozgrywek, gdy nie straszny im był żaden rywal. Warto przypomnieć, że zespołu już raz się spokały w tym sezonie. W Rzeszowie dużo lepsi okazali się bydgoszczanie, którzy wygrali 3:0 i na powtórkę z pewnością liczą. Mimo wszystko jednak uważam, że do finału awansuje Resovia.

Drugą parę tworzy Jastrzębski Węgiel i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Ciężko wytypować faworyta. Ostatnimi czasy wydawało się, że podopieczni Roberto Santillego, byli ostatnio w "gazie", ale porażka z Panathinaikosem trochę rozmyła ten dobry obraz.

Kędzierzynianie natomiast są dla mnie cichym faworytem. Mówi się o nich najmniej więc niespodziewanie mogą wskoczyć do finału. Ostatnie spotkania pokazują, że drzemie w nich ogromny potencjał.

Według mnie w finale spotkają się zespoły Resovii i ZAKSY. Mecz z pewnością byłby niesamowity. Nam, kibicom, wystarczy czekać na rozwój sytuacji, bo nigdy nie wiadomo na kogo się trafi. Osobiście stawiam na Jastrzębski Węgiel, ale rozum podpowiada mi, że po Puchar Polski sięgnie Kędzierzyn.

czwartek, 21 stycznia 2010
Skra znów bez gry w finale

Po raz drugi w historii Skra Bełchatów zorganizuje Final Four siatkarskiej Ligi Mistrzów. Po raz drugi również w takim turnieju finałowym zagra co oznacza, że w sportowej rywalizacji bełchatowianie nigdy nie awansowali do najlepszej czwórki. Pojawiły się głosy, że Mistrz Polski tylko dzięki dobrej organizacji w klubie będzie gospodarzem tej imprezy. Prezesi z Bełchatowa wiedzą co robią, ale myślę, że ich zawodnicy byliby w stanie sami sobie ten awans wywalczyć na boisku.

Mogą pojawić się głosy, że miejsce w finale podopieczni Jacka Nawrockiego otrzymali przy "zielonym stoliku". Jest w tym sporo racji, ale, żeby ubiegać się o organizację takiej imprezy musieli wygrać swoją grupę, co prawie bez problemów uczynili. Nie wątpię, że Mistrzowie Polski walczyliby ze wszystkich sił, aby w tym Final Four się znaleźć. Teraz jednak nie pozostaje im nic innego jak czekać na te najważniejsze mecze i je po prostu wygrać, by utrzeć nosa tym wszystkim niedowiarkom.

Mam nadzieję natomiast, że nasz drugi przedstawiciel w najlepszej lidze Europy, Resovia Rzeszów przyjedzie do Bełchatowa, by walczyć z nim o zwycięstwo w całej LM. Jest to realne, zwłaszcza, że los był łaskawy i rzeszowianie trafili na rywala absolutnie w swoim zasięga. Nie ma co się oszukiwać, CSKA Sofia to nie najwyższa europejska półka, ale nie można rywala zlekceważyć.

Uważam, że bełchatowianie znów nie do końca pokazali, że zasługują na udział w Final Four. Chciałbym, żeby ten jak na polskie warunki Dream Team pokazał, że nie przez przypadek od kilku lat są niepokonani w naszej lidze. Myślę, że nie ma jednak co gdybać czy otrzymali ten finał słusznie czy nie. Wszystko to zejdzie na drugi plan, gdy w decydującym spotkaniu LM o zwycięstwo zagrają Skra Bełchatów i Resovia Rzeszów...

środa, 20 stycznia 2010
Jastrzębie po historyczny wynik

Podopieczni Roberto Santilliego stoją przed nie lada wyzwaniem. Jeśli chcą awansować do kolejnej fazy siatkarskiej Ligi Mistrzów muszą pokonać w Atenach tamtejszy Panathinaikos 3:0. Jakiekolwiek inne zwycięstwo nie zapewni niestety gry w następnej rundzie. Warto przypomnieć, że jeszcze na początku roku nikt nie wierzył, że jastrzębianie będą jeszcze w stanie skutecznie powalczyć o awans.

Trzy porażki na początku rozgrywek praktycznie zamykały drogę do drugiej rundy. Jednak wywalczone w niesamowitym stylu zwycięstwa po 3:2 nad Coprą Piacenza i VfB Friedrichshafen sprawiły, że przed ostatnią kolejką polski klub jest w stanie sprawić sporą niespodziankę. Kluczowy będzie z pewnością pierwszy set dzisiejszego pojedynku. Jeśli jastrzębianie go wygrają, siatkarze greckiego zespołu mogą się pogubić, stracić nerwy i pewność siebie.

Wiadomo, że to bardzo dobry i mocny zespół o czym zawodnicy Jastrzębskiego Węgla mogli się już przekonać gdy przegrali na własnym parkiecie z drużyną, w której za rozgrywanie odpowiedzialny jest Paweł Zagumny, 1:3. Paweł Czarnowski w rozmowie z ksjastrzebskiwegiel.pl stwierdził, że cieszyć się będą z każdej wygranej, nawet takiej która nie da im awansu, bo zdają sobie sprawę, że trafił do bardzo silnej grupy.

Zawodnicy i szkoleniowcy zgodnie uważają, że ta potyczka w Lidze Mistrzów będzie idealnym przetarciem przed zbliżającym się wielkimi krokami turniejem finałowym Pucharu Polski. Jastrzębianie bardzo chcieliby sięgnąć po to trofeum, bo jak wiadomo zwycięzca otrzyma prawo gry w LM, w przyszłym sezonie.

wtorek, 19 stycznia 2010
Powrót Świderskiego

Po ponad pięciomiesięcznej przerwie do gry powrócił Sebastian Świderski. Wystąpił parę minut w spotkaniu Ligi Mistrzów i podzielił się z portalem Sport.pl swoimi przeżyciami z tego krótkiego występy. Kibice zgotowali mu owację na stojąco, a "Świder" czuł się jak debiutant. Po samej kontuzji nie ma już śladu, zawodnik zapowiada, że będzie walczył o powrót do pierwszego składu Lube Banca oraz reprezentacji Polski.

Gdy w lipcu ubiegłego roku Świderski podczas meczu z Bułgarią zerwał ścięgno Achillesa, niewielu dawało mu szansę na szybkie ponowne pojawienie się na parkietach. Oczywiście 5 miesięcy to spory okres czasu, ale powrót do formy i zdrowia po takim urazie jest nie lada wyczynem. Panu Sebastianowi jednak się to udało i wielu kibiców jest z tego faktu bardzo zadowolonych.

Nie jestem co prawda fanem jego talentu, ale nie życzę mu źle i cieszę się, że udała mu się rehabilitacja. Sądzę jednak, że nie powinno być już dla niego miejsca w kadrze narodowej. Nie jest to zawodnik pierwszej młodości i szczerze powiedziawszy jego styl gry nie pasuje mi do koncepcji budowania kadry przed Daniela Castellaniego. O miejsce w składzie konkurowałby prawdopodobnie z Bartkiem Kurkiem i nikt o zdrowych zmysłach nie postawiłby na podatnego na kontuzję siatkarza u schyłku kariery.

Historia Świderskiego pokazuje, że jak się chce to można. Wystarczy trochę determinacji, by powrócić do gry na najwyższym poziomie. Prawdziwym sportowcom się to udaje.