Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl

poniedziałek, 18 stycznia 2010
Znamy uczestników Slam Dunk Contest

Nate Robinson (New York Knicks), Gerald Wallace (Charlotte Bobcats), Shannon Brown (L.A. Lakers) oraz ktoś z dwójki DeMar DeRozan (Toronto Raptors) i Eric Gordon (L.A. Clippers) wezmą udział w tegorocznym konkursie wsadów podczas weekendu gwiazd w Dallas. Tym samy wiadomo już, że kibice nie ujrzą w tej rywalizacji LeBrona Jamesa, który zapowiadał swój udział, ale jak widać na samych zapowiedziach się zakończyło.

Osobiście nie przepadam za LBJ-em, ale muszę przyznać, że jego występ w Sprite Slam Dunk byłby niesamowity. To jeden z tych zawodników, który wręcz "masakruje" obręcz kosza. Niestety w tym roku go zabraknie, ale emocji nie powinno brakować.

Szansę na zostanie pierwszym zawodnikiem w historii, który wygra konkurs wsadów trzy razy dostanie Nate Robinson. Zwycięzca z lat 2006, 2009 z pewnością zaskoczy publiczność jakimś nowym dunkiem. Nie jest to proste bo jak wiadomo co roku jest trudniej wymyślić coś czego jeszcze nie było. Miejmy nadzieję, że zobaczymy coś w podobie:

Kolejnym uczestnikiem jest Gerald Wallace. Może przez to, że nie gra w najlepszym zespole, który walczy co roku o mistrzostwo, nie jest zbytnio doceniany. Trzeba jednak pamiętać, że nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu i nie raz potrafi zapewnić swojej drużynie zwycięstwo. Niejednokrotnie udowodnił, że wsady do kosza to jego specjalność i będzie miał szansę udowodnić to podczas All-Star Weekend.

Jako trzeci szansę wykazania się dostanie Shannon Brown. Zawodnik L.A. Lakers w tym sezonie pokazał, że potrafi skakać bardzo wysoko i nie raz mógł złapać obręcz w zęby. Nie jest to najwyższy zawodnik, a wyskoku pozazdrościć mu może każdy. "Ludzka trampolina" jest w stanie sporo namieszać i popsuć szyki Robinsonowi.

Ostatni uczestnik Slam Dunk Contest zostanie wyłoniony podczas specjalnego konkursu, który odbędzie się w przerwie meczu pomiędzy pierwszo- i drugoroczniakami. Wyboru dokonają kibice wysyłając sms-y na swojego faworyta. To pierwszy taki przypadek w historii. Osobiście więcej szans daję DeMarowi DeRozanowi z Toronto.

Pewne jest, że emocji nie zabraknie i warto będzie zarwać nockę by obejrzeć na żywo rywalizację najlepszych specjalistów od dunków.

niedziela, 17 stycznia 2010
Małe szanse na zdetronizowanie Skry

Wydawało się, że te rozgrywki mogą być przełomowe. Po 5 kolejnych zwycięstwach w lidze Skra miała w końcu doznać porażki i pierwszy raz od sezonu 2004/2005 nie zdobyć Mistrzostwa Polski. Wiem, że nic jeszcze nie jest rozstrzygnięte, ale sobotni pojedynek z Resovią Rzeszów utwierdził mnie w przekonaniu, że ważnych meczów na polskich parkietach bełchatowianie po prostu nie przegrywają.

Wczoraj Skra była lepsza od rywala pod każdym względem. Może jedynie w końcówce trzeciego seta walka była wyrównana, Resovia nawet powinna go wygrać, ale do gry włączył się w fantastyczny sposób Mariusz Wlazły i pokazał, że powraca do bardzo wysokiej formy. Znów oglądaliśmy atomowe ataki tego zawodnika. Nie raz udało mu się "zmierzyć" niemały przecież blok podopiecznych Ljubo Travicy.

Co prawda gospodarze zagrali wyjątkowo słabo, ale to nie umniejsza zasługi zawodnikom Skry. Udowodnili, że potrafią spiąć się na najważniejsze spotkania i w pełnił zrewanżowali się za niepowodzenie w Pucharze Polski. Odpadnięcie z tych rozgrywek może wcale nie okazać się takie złe. Bełchatowianie będą mieli więcej czasu na regenerację, który może okazać się kluczowy w dalszej części rozgrywek nie tylko PlusLigi, ale i Ligi Mistrzów.

sobota, 16 stycznia 2010
I like it 1

Jak obiecałem tak zrobię. Zaczynamy nową serię, coś w podobnie do Nice One Piotrka Adamczyka, ale tu zobaczycie naprawdę ciekawe akcje. Wszystko co w NBA uwielbiam będzie można obejrzeć właśnie tutaj. Na dobry początek a huge block by Josh Smith na Goranie Dragiciu. Ten drugi zapamięta to z pewnością na długo:

W tym spotkaniu Smith dołożył jeszcze 4 bloki, a wcałym sezonie ma ich już 85 co ze średnią 2,2 na mecz daje mu 4. pozycję wśród najelepiej blokujących. Ten sezon zaczął się bardzo dobrze dla Josha jak i całej Atlanty, która z powodzeniem walczy o nawyższe miejsca w swojej konferencji. Szkoda mi jednak Dragica, który zaliczył przyzwoity występ (10 punktów, 6 asyst), bo taki blok potrafi być przykry.

piątek, 15 stycznia 2010
Skra chce rewanżu

W sobotę kolejny pojedynek na szczycie PlusLigi. Mistrz Polski zmierzy się z drugą drużyną ubiegłorocznego sezonu. Mecz pomiędzy Resovią Rzeszów a Skrą Bełchatów zapowiada się emocjonująco. Głównie dlatego, że podopieczni Jacka Nawrockiego są rozgoryczeni po porażce w ćwierćfinale Pucharu Polski i będą chcieli pokazać, że to był jedynie wypadek przy pracy.

Ten sezon jest inny niż poprzedni. Rywalizacja się wyrównała, Skra już tak nie dominuje, a co najważniejsze Resovia w końcu pokonała bełchatowian, co nie udawało im się przez tyle lat. Ba, zwykle mieli problem z wygraniem seta. Przedświąteczne zwycięstwo w PP 3:0 sprawiło, że Skra stanęła pod ścianą i nie zdołała odwrócić już losów rywalizacji. Mistrzowie Polski nie obronią więc tego trofeum.

Liga to jednak co innego. W 2. kolejce rzeszowianie byli blisko wygranej, ale nie wytrzymali presji i bełchatowianie zwyciężyli ostatecznie 3:2 po bardzo dobrym, stojącym na wysokim poziomie spotkaniu. Od tamtego spotkania jednak sporo minęło. Skra mająca w pamięci porażkę w PP będzie chciała za wszelką cenę udowodnić, że jest zdecydowanie lepsza.

Nam, kibicom i pasjonatom, nie pozostaje nic innego jak tylko zacierać ręce. Ja osobiście mam nadzieję, że mecz nie potrwa zbyt długo (Studniówka ważniejsza:D), ale będzie stał na bardzo wysokim poziomie, jakiego jeszcze w historii PlusLigi nie widzieliśmy.

czwartek, 14 stycznia 2010
Powiększać ligę czy nie?

Ostatnio w mediach zawrzała dyskusja czy PlusLiga mężczyzn powinna zostać rozszerzona do 12 zespołów. Oczywiście jak to w takich przypadkach bywa, idea ma swoich zwolenników, jak i przeciwników. Warto jednak zauważyć, że w parze z powiększeniem ligi idzie propozycja jej zamknięcia, a więc brak możliwości spadku do niższej klasy rozgrywkowej.

Decyzja ma zapaść podobno podczas turnieju finałowego Pucharu Polski w Bydgoszczy. Do grona 10 drużyn miałyby dołączyć dwie najlepsze z 1. ligi czyli Trefl Gdańsk i Fart Kielce. Za takim rozwiązaniem z pewnością są przedstawiciele najsłabszych klubów PlusLigi, bo nie wisiałoby nad nimi widmo spadku. Warto przypomnieć, że w przeszłości były takie próby, ale kończyły się one fiaskiem.

Pewne jest, że stać nas na 12-zespołową ligę. W Polsce nie brakuje sponsorów, którzy byliby skłonni zainwestować w siatkówkę. Poziom organizacyjny i finansowy raczej by się nie obniżył. Co do poziomu sportowego nie jestem już jednak taki pewien. Tuż po Nowym Roku, byłem na spotkaniu towarzyskim pomiędzy Jadarem Radom i Fartem Kielce. Drużyna z niższej ligi była jedynie tłem dla radomian. Co prawda trenerzy powiedzieli, że forma ich zawodników jest taka jakby "dopiero co wstali od stołów", ale to nie ukazało graczy Farta w dobrym świetle. Z taką gra z pewnością nie mają co szukać jak na razie w PlusLidze.

Oczywiście gdyby ekipa z Kielc dołączyła do najlepszych, pojawiłyby się pieniądze, lepsi zawodnicy, a co za tym idzie lepsza gra. Ale nie tak szybko. Myślę, że trzeba 2-3 lat na spokojne działania w kierunku powiększenia PlusLigi. Nie ma co się śpieszyć, bo potem się nie zawieść i powracać do starego systemu. Trzeba cierpliwości, a jak doskonale wiemy cierpliwość prędzej czy później zostaje nagrodzona.