Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl

Kategorie: Wszystkie | ENBIEJ | Europejskie Puchary | PlusLiga | Poza siatką | Reprezentacyjna
RSS
czwartek, 23 września 2010
Polacy jadą po medal

Zbliżające się wielkimi krokami Mistrzostwa Świata w siatkówce mężczyzn skłoniły mnie do kolejnej reaktywacji (która to już?) mojego blogu. Ta najważniejsza w tym roku impreza rozpoczyna się w sobotę i emocji z pewnością nie zabraknie. Dzisiaj, wczesnym popołudniem, nasi siatkarze odlecieli do Włoch. Nastroje w drużynie są bojowe, Polacy otwarcie deklarują, że ich celem jest medal, może nawet złoty. Ale o takowy będzie niezwykle trudno.

Przede wszystkim zmienił się system rozgrywek. Nawet dwie porażki w pierwszej rundzie grupowej nie przekreślają szans na medal. Już teraz dużo się mówi, że niektórzy mogą kalkulować, który mecz "opłaca" się przegrać, by w kolejnej fazie trafić na wygodniejszego rywala. Moim zdaniem jednak nie można w taki sposób do tego podchodzić. Jeśli chce się być mistrzem świata trzeba wygrywać co się da i z kim się da. Zero kalkulacji.

Podobno mamy najlepszą drużynę w historii. Lepszą nawet od złotej ekipy z 1974 roku. Lepszą niż przed rokiem na mistrzostwach kontynentu w Turcji. Miejmy nadzieję, że okaże to się prawdą. Chciałbym tylko, żeby na tych chłopakach nie było zbyt wielkiej presji. Żeby nie żądano od nich cudów, bo drużyn walczących o medale jest moim zdaniem aż 10 i wszystkie scenariusze są prawdopodobne. Jednak mimo wyrównanego poziomu to Polacy obok Brazylii i Rosji są uważani za największych faworytów.

Czy jesteśmy odpowiednio przygotowani? Sytuacja jest zgoła inna niż przed MŚ 2006 i ME 2009. Teraz nasi zawodnicy przed imprezą nie wygrywali meczu za meczem. Nie grali jednak z byle kim, bo sparingi z Brazylią czy Kubą z pewnością bardzo wiele nam dały. Może nie wychodziliśmy z nich zawsze zwycięsko, ale to nie wtedy mieliśmy wygrywać. Siatkarzy będziemy rozliczać ze spotkań jakie rozegrają w ciągu najbliższych dwóch tygodni.

Ostatnio przeczytałem, że trener reprezentacji Niemiec, Raul Lozano, za faworytów grupy uważa właśnie Polaków. A my będziemy musieli uważać na naszych zachodnich sąsiadów. Porażki w Lidze Światowej nie były przypadkiem. Poziom niemieckiej siatkówki znacząco się poprawił. Niech przestrogą będzie fakt, że w ostatnim czasie wygrali oni 2 z 3 spotkań towarzyskich z reprezentacją Brazylii. I według mnie to nie pierwszy mecz z Kanadą, a właśnie kolejna potyczka z Niemcami będzie dla nas kluczowym pojedynkiem. Zwycięstwo pozwoli nam uwierzyć, że medal jest w naszym zasięgu.

Na Serbię również trzeba będzie uważać, bo do składu powracają dwa jej najmocniejsze punkty: Nikola Grbić i Ivan Miljković, Każdy z tych zawodników potrafi niekiedy w pojedynkę wygrać spotkanie. Serbowie to mieszanka rutyny z młodością, ale miejmy nadzieję, że nie będzie to mieszanka wybuchowa. O Kanadzie wiemy tylko tyle, że gramy z nimi pierwszy mecz w grupie i musimy go wygrać. Trzeba jednak uważać, bo na takich turniejach niespodzianki często się zdarzają

I na bok trzeba odłożyć aferę skarpetkową, czy absencję Daniela Plińskiego. Poza tym wszyscy są zdrowi i w pełni sił. Grać w siatkówkę potrafimy i jeśli zagramy na maksimum swoich możliwości to o wynik jestem spokojny. Jeśli będę widział walkę o każdą piłkę, a nie zobaczę medalu to i tak satysfakcja będzie. Ważne abyśmy byli dumni z naszych siatkarzy. Reprezentują oni w końcu cały naród i niech ten cały naród trzyma za nich kciuki.

niedziela, 25 lipca 2010
Gdzie jesteś Polsko?

Z pewnością nie tam gdzie powinna być, a więc w Argentynie na Final Six tegorocznej Ligi Światowej. Wczoraj w nocy obejrzałem dwa mecze półfinałowe tej imprezy i zmusiło mnie to do pewnych refleksji na temat naszej męskiej reprezentacji siatkarskiej.

Zastanawia mnie fakt czy Daniel Castellani dobrze robi odpuszczając sobie te rozgrywki. Oczywiście znajdą się tacy, którzy powiedzą, że w zeszłym sezonie dało to pozytywne skutki, bo w końcu zdobyliśmy upragnione Mistrzostwo Europy. Teraz jeśli siatkarze sięgną po medal MŚ we Włoszech, o słabym występie w  Lidze Światowej nikt nie będzie pamiętał.

Tylko czemu inne drużyny narodowe nie odpuszczają sobie tej imprezy? Czy to oznacza, że podczas Mistrzostw Świata nie będą walczyły o najwyższe lokaty? Na pewno nie. Zakładam się, że wszystkie zespoły, które grały teraz w półfinale LŚ (Brazylia, Rosja, Serbia i Kuba) będą się liczyć we wrześniu i coś mi się wydaje, że któraś z nich sięgnie po końcowy sukces. Czy trenerzy tych reprezentacji oszczędzali swoje największe gwiazdy? W początkowej fazie rozgrywek tak. Ale skład nie różnił się diametralnie od tego jaki pojedzie na imprezę docelową.

Tymczasem w naszej drużynie narodowej nagle wszyscy są zmęczeni sezonem. Ja to rozumiem, ale jakoś zawodnicy z innych ekip, często gwiazdy największego formatu, nie narzekają na ciężki sezon tylko grają dla swojego kraju. Byłbym jeszcze w stanie zrozumieć gdyby w LŚ grali tylko i wyłącznie młodzi i niedoświadczeni zawodnicy. Widziałbym w tym jakiś sens. Ale nie rozumiem dlaczego Daniel Castellani wprowadza takich siatkarzy jak Wlazły, Winiarski czy Zagumny, którzy nie byli kompletnie przygotowani do gry na przestrzeni całego pojedynku. Wystawianie ich na krótkie zmiany mija się z celem, bo bez formy to nawet ich doświadczenie nie pomoże.

Mam nadzieję, że na MŚ będziemy należycie przygotowani. Obserwując poczynania innych reprezentacji trochę trudno o odrobinę optymizmu. Daleko nam do poziomu jaki te drużyny prezentują, o czym boleśnie przekonaliśmy się w meczach z Kubą. Naprawdę będziemy musieli trafić z formą, bo inaczej z medalu nici.

niedziela, 06 czerwca 2010
0:2...

...to bilans polskiej reprezentacji siatkarskiej po pierwszym weekendzie Ligi Światowej. Z pewnością nie taki początek wyobrażali sobie nie tylko kibice, ale i również sami zawodnicy oraz trenerzy.

Czego zabrakło? Wszystkiego po trochu. Niemcy są na tym etapie przygotowań po prostu od nas lepsi i zasłużenie wygrali. Skład naszej drużyny będzie wyglądał całkiem inaczej podczas najważniejszego turnieju w tym roku. Nie zmienia to jednak faktu, że ekipa, która zagrała z Niemcami powinna spisać się o wiele lepiej.

Zawiedliśmy praktycznie we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła. Choć według statystyk mieliśmy lepsze przyjęcie niż nasi rywale. Co z tego, skoro nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Zawiódł Grzegorz Łomacz, mało wykorzystywał środkowych. Słabo graliśmy w ataku, słabo broniliśmy. Blok też pozostawiał dużo do życzenia, choć w drugim spotkaniu było trochę lepiej w tym elemencie.

Najbardziej jednak brakowało zagrywki. Jeśli chcemy walczyć o najważniejsze trofea to musimy o niebo lepiej spisywać się w tym elemencie. Dobra zagrywka to podstawa. W spotkaniach z Niemcami zdarzały się asy serwisowe, nawet sporo, ale zdecydowanie za dużo punktów oddawaliśmy rywalom psując własne podanie.

Jedyny pozytyw z wyjazdu do Stuttgartu jest taki, że Resovia ściągnęła do siebie klasowego atakującego. György Grozer, bo o nim mowa, był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem w drużynie naszych zachodnich sąsiadów. Pokazał, że nie liczy się tylko i wyłącznie siła ataku, że niejednokrotnie potrafi myśleć na boisku. W Rzeszowie będą mieli z niego bardzo wiele pożytku.

sobota, 05 czerwca 2010
Ligę Światową czas zacząć

Już dzisiaj wieczorem przed reprezentacją Polski pierwsze spotkanie w tegorocznej edycji LŚ. Na początek zagramy z Niemcami. Ostatnio nie mamy problemów z tym przeciwnikiem, wygrywaliśmy i na ME i IO, ale nie można go lekceważyć. Siatkarze naszych zachodnich sąsiadów grają w najlepszych ligach, a niektórzy z nich są prawdziwymi gwiazdami swoich ekip.

My nie zagramy w najmocniejszym zestawieniu, ale nie będzie to skład eksperymentalny, jak chociażby w drugim meczu z Francją w Rzeszowie. Prawdopodobnie wyjdziemy taką szóstką; Żygadło, Możdżonek, Ruciak, Gruszka, Czarnowski, Kurek i Zatorski. Możliwe, że Ruciaka zastąpi Michał Winiarski, ale Daniel Castellani chyba będzie chciał dać mu jeszcze odpocząć.

Pojedynek z Niemcami będzie wyjątkowy, bo trenerem tej drużyny jest Raul Lozano. Nasz były selekcjoner zawsze dobrze wspomina pobyt w Polsce, ale sentymentów z pewnością nie będzie. Niemcy chcą z nami wygrać, bo dawno tego nie zrobili. Ja mam nadzieję, że poważnie podejdziemy do tegorocznej edycji Ligi Światowej, a więc awansujemy do turnieju finałowego w Argentynie, a tam powalczymy o najwyższe lokaty.

wtorek, 19 stycznia 2010
Powrót Świderskiego

Po ponad pięciomiesięcznej przerwie do gry powrócił Sebastian Świderski. Wystąpił parę minut w spotkaniu Ligi Mistrzów i podzielił się z portalem Sport.pl swoimi przeżyciami z tego krótkiego występy. Kibice zgotowali mu owację na stojąco, a "Świder" czuł się jak debiutant. Po samej kontuzji nie ma już śladu, zawodnik zapowiada, że będzie walczył o powrót do pierwszego składu Lube Banca oraz reprezentacji Polski.

Gdy w lipcu ubiegłego roku Świderski podczas meczu z Bułgarią zerwał ścięgno Achillesa, niewielu dawało mu szansę na szybkie ponowne pojawienie się na parkietach. Oczywiście 5 miesięcy to spory okres czasu, ale powrót do formy i zdrowia po takim urazie jest nie lada wyczynem. Panu Sebastianowi jednak się to udało i wielu kibiców jest z tego faktu bardzo zadowolonych.

Nie jestem co prawda fanem jego talentu, ale nie życzę mu źle i cieszę się, że udała mu się rehabilitacja. Sądzę jednak, że nie powinno być już dla niego miejsca w kadrze narodowej. Nie jest to zawodnik pierwszej młodości i szczerze powiedziawszy jego styl gry nie pasuje mi do koncepcji budowania kadry przed Daniela Castellaniego. O miejsce w składzie konkurowałby prawdopodobnie z Bartkiem Kurkiem i nikt o zdrowych zmysłach nie postawiłby na podatnego na kontuzję siatkarza u schyłku kariery.

Historia Świderskiego pokazuje, że jak się chce to można. Wystarczy trochę determinacji, by powrócić do gry na najwyższym poziomie. Prawdziwym sportowcom się to udaje.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7